Złomowisko w Świnach czasem oferuje skarby. Mam stamtąd m.inn. metalowy żyrandol kuchenny przerobiony z poniemieckiej maszyny do produkcji śmietany i masła. Czyli starą, odwróconą metalową misę, którą wypolerowałam, popatynowałam na miedziany kolor, wylakierowałam, a potem z pomocą fachowca zawiesilam przy suficie. Znalazł ją jeden ze speców budowlanych, który od lat grzebie w takich miejscach. W mieście niszowe sklepy z artykułami do loftów oferują takie rzeczy za kilka stów, tu 5 zł…

Dziś w przerwie obiadowej udałam sie tam polami z psem …tym razem  po „moździerz do tłuczenia szkła” do pâte de verre. Złomowisko zatrudnia Pana, który wie dużo o formach ceramicznych, lateksowych i innych, okazuje się. Moździerza nie znalazłam, ale Panowie obiecali na niego polować. Zostawiłam numer telefonu i mam pojawiać się tam w soboty.

Potrzebny jest kawał żelaznej rury z przyspawaną podstawą, oraz coś w rodzaju owalnego tłuczka przyspawanego do pręta, który zmieści sie w tej rurze i będzie tłukł. Może są jakieś profesjonalne narzedzia, ale o nich nie slyszałam, a poza tym – jeśli na Zachodzie ktoś je robi (nie wątpię, że tak jest), to zapewne kosztują krocie. Jest to kolejna nisza to wypelnienia w kraju przez przedsiębiorczych ludzi, by taki artykuł w sklepach szklarskich zaoferować

Po drodze niespodzianka. Znów niebywałe spotkanie z muflonami, które najwyraźniej przyjaźnią się z sarnami.  Piekny widok. Na zdjeciach widać, jak je niechcący je wystraszyłam.

Dla odmiany słoneczny dzień, ale bardzo wietrzny, przy tym 17 C. Wieje  tu czasem tak, że elektrownia wiatrowa przy domu zdałaby egzamin.